Impel On Tour: Bielsko-Biała

Kolejny nieplanowany tak naprawdę wyjazd, który zakończył się wielkim zwiedzaniem…

Najpierw odwiedziliśmy rodzinę Beaty, później w GPS wbiłyśmy bardzo cenny adres w Katowicach – Plac Grunwaldzki 4.
Gdzie to?
Koło Spodka!
Gdy naszym oczom ukazał się ten „cud architektury” od razu przeszły nas ciarki. Odżyły wspomnienia, w głowach huczał skandujący tłum “Polska, Polska!”. Tak, mowa o Mistrzostwach Świata w piłce siatkowej mężczyzn, podczas których rok temu zdobyliśmy złoty medal, pokonując w finale Brazylię (siatkarski Mundial przywołuje również na myśl smutne wspomnienia – skrajne wycieńczenie w pracy na drugi dzień :P).

No dobrze, wróćmy do tego Placu.
Co tam jest?

Wiejska Chatka, czyli restauracja, która stała się naszą świątynia w czasie, gdy Polacy walczyli o złoto. I… Świątynia pozostanie świątynią. 🙂 Smalec ze skwarkami, bez zmian, genialny. „13” akurat w tej kwestii ciężko dogodzić. Wymaga się od potrawy by była dobrze przyprawiona a jednocześnie skwarki nie mogą być  gumowe. Smalec musi smakować też smalcem nie zaś samymi przyprawami… itd.
bb_1_male bb_2_male

Racuchy – porcja, którą każdy się naje, kubki smakowe oszaleją, podniebienie będzie wniebowzięte. Chrupiące, puszyste i …
No co tu dużo mówić, były i się skończyły.
bb_3_male bb_4_maleHalo, halo Wiejska Chatko – my tam jeszcze wrócimy (całkiem możliwe, że już niebawem), rozpalajcie pod piecem i pamiętajcie o nas 😉

Bielsko – Biała
Miejsce docelowe – piękne miasteczko, otoczone górkami idealnymi na niedzielne ( i nie tylko) spacery.
Sobotni wieczór poświęciłyśmy na podbój starego miasta, podziwianie dominującego nad miastem kościoła św. Mikołaja (a jak – przecież na drugi dzień miały być Mikołajki).

Przeszłyśmy się po placach otoczonych restauracjami, aż trafiłyśmy na sławnego Reksia. Niestety jego sława ginie pośród pozostałych atrakcji miejskich. Wbrew pozorom, jeśli nie przeczytamy wcześniej gdzie go szukać, lub gdy nie zapytamy o to miejscowych, może być ciężko.

bb_12_male bb_13_male bb_14_male

Od Reksia daleko do empiku nie było.. a dlaczego tam? W poszukiwaniu map… Niby strata czasu w centrum handlowym jednak mniej więcej wiemy co trzeba ze sobą zabrać i jak ułożyć kolejną trasę.
Po zwiedzaniu miasta przyszła kolej na degustację truskawek. I szczerze powiedziawszy. Nie było to to, czego „13” oczekiwała. Może i dobrze 😉
Zamiast iść spać, ostatkiem sił wgapiła oczy w tablet, by przeczytać chociaż 1 rozdział książki.
Nie minęło kilka chwila, a budzik bezczelnie śmiał zaburzyć ład jaki powoli zaczął rodzić się w naszej wyobraźni.
Pobudka, smaczne śniadanie i… zwiedzanie.

Punkt pierwszy to Szyndzielnia – szczyt wznoszący się na wysokość 1028 m. n. p.m. Kawałek trzeba podejść następnie można cieszyć się udogodnieniami XX wieku. Po wjeździe na górę można wybrać dwa rozwiązania. Przejść się kawałek dalej i podziwiać ośnieżone szczyty gór bądź kupić bilet i wspiąć się na wieżę widokową tuż przy kolejce. My wybrałyśmy te pierwsze rozwiązanie. Szczerze, gdyby nie brak czasu, zapewne górę zdobyłybyśmy własnonożnie nie zaś przy pomocy maszyny.
Widok – przepiękny. Cóż może powiedzieć człowiek z Pomorza. Jednych zachwyca tak rzadko widziana woda, plaże i szum fal. „13” zawsze zachwyca woda, jest ta siła natury, która sprawia, że jest spokojna, zapomina o całym świecie. Mimo wszystko góry wywarły na niej ogromne wrażenie. Podobnie na Beacie. Ciężko było zjeżdżać w dół.
bb_15_male

bb_18_male

bb_21_male

Jedynie perspektywa dalszego zwiedzania sprawiała, że mniej leniwie opuszczałyśmy górę. Przed nami Szczyrk i Wisła. Tutaj już mniejsze zaskoczenie. Pełno turystów, brak spokoju, z pięknego klimatu górskiego pozostał tłok, chęć zobaczenia skoczni, odwiedziny w najlepszym hotelu. Na plus zaś wyszła trasa Bielsko Biała – Szczyrk – Wisła. Serpentyny i wzniesienia sprawiły, że zapominałyśmy o aparatach, nasz refleks natomiast nieco zwolnił.

bb_31_male

Po aktywnym zwiedzaniu przyszła pora na obiad i… koniec rozrywek, pora kibicu do pracy. U podnóży Szyndzielni w hali sportowej czyniłyśmy swoje obowiązki jak należy o czym mogły świadczyć nasze zdarte struny głosowe. Nie zapomnieliśmy również o Mikołajkach i wraz z Klubem Kibica Impelu Wrocław wesoło pozowałyśmy w zielonych czapkach  🙂

bb_32_male bb_33_male bb_34_male bb_35_male

Póki co to tyle o naszym zwiedzaniu, bowiem wraz z BeskidPark (gdzie po wejściu do naszego pokoju, okazało się, że właściciel doskonale wie o czym marzymy w przyszłości :P), szykujemy dla Was pewną niespodziankę. Trzymajcie rękę na pulsie.

bb_5_maleSzprychy szykują się do treningu a pomoże im nie kto inny jak Bartosz Kurek! 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s