Pamiętnik wyprawowy – Dzień przed dniem 0

Jak się spakować, żeby się zmieścić?
Jak nie zwariować?
Jak przetrwać stres, który jest milion razy większy od tego, który towarzyszył najtrudniejszym egzaminom na studiach oraz najbardziej skomplikowanym sytuacjom w życiu?
Jednoznacznej odpowiedzi na powyższe pytania nie możemy udzielić.
Niemniej jednak, może nasze doświadczenia pozwolą na uspokojenie Waszych ewentualnych przedwyjazdowych wątpliwości z serii…
Co wypić?
Czego posłuchać?
Czym zająć umysł?
O której pójść spać?
Czy warto się denerwować?

Jak wiecie, a może i nie, naszą wyprawę zaczęłyśmy już dzień przed dniem faktycznego startu, gdyż ruszyłyśmy w podróż do Świnoujścia.
Poniżej odpowiedź na pierwsze pytanie.
Wieczór przed wyjazdem zakończyłyśmy wstępnym leczeniem zakwasów – nie pomogło na ukojenie nerwów (na zakwasy owszem ale o tym w późniejszych odcinkach naszej opery mydlanej).
Słuchając warkotu rozszalałych wiatraków w komputerze, które zakłócały treść audio z filmików jakie nadesłaliście, by nas zmotywować, walczyłyśmy z ostatnimi sprawami elektro-techniczno-psychokomfortowymi (to jest odp na drugie pytanie i zdecydowanie trzecie). Stanowi to także podpowiedź dla tych, którzy zastanawiają się, czym zająć umysł. Pewnie, planowałyśmy relaks przy wodzie, ciastku. A wyszło jak wyszło. Milion spraw na ostatnią chwilę w związku z czym o spaniu w normalnych godzinach nie było mowy.
Nie popełniajcie naszego błędu. Zgrajcie do nawigacji trasę, do telefonów ulubioną muzykę i filmiki od znajomych, wpiszcie do zeszytu adresy potencjalnych noclegów. Zróbcie to tak, by nie myśleć o tym na wieczór przed wyjazdem z domu.
A od rana… Taaak kolejne sprawdzanie zawartości sakw. Wiecie – trzeba mieć wszystko pod kontrolą (przynajmniej doprowadzić do tego by uwierzyć w te drobne kłamstwo).

(Wiecie co… O tym, że Kierownik ma nerwicę natręctw wiedziałam od dawna ale z tego, że tyle razy można rozpakować, przepakować, wypakować, spakować sakwę w ciągu godziny, nie zdawałam sobie sprawy. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak się później okazało, to był dopiero początek…)

Sandra
Prawa sakwa – łazienka, lewa sakwa – kuchnia, prawa i lewa sakwa – szafa , wór transportowy – laczki, namiot, śpiwór, wszystko inne – gdzieś pomiędzy 6 regałem i 5 aleją w domach marki Crosso.
Beata
Prawa sakwa – apteka, warsztat rowerowy, lewa sakwa – kuchnia, wór transportowy – namiot, śpiwór, elektronika, ubrania i gadżety – a kto to wie, ale gdzieś w sakwie.

Przekonane, że powyższy układ jest jasny, dokładny i… przede wszystkim doskonały przechodzimy do posiłku.
Smaczne śniadanko, ciepła herbata oraz próby rozładowania napięcia przez rodzinę Beaty miały nas uspokoić. Niestety, cały czas się stresowałyśmy. Miałyśmy problem ze składaniem logicznych zdań.
A jeśli „13” nuci „Mydełko FA” to oznacza nie mniej nie więcej jak gigantyczny stres.
Dobra, dość.
Pora ruszyć na podbój wybrzeża.
Łatwa sprawa, jednak najpierw osobisty fryzjer teamu szprychowego potrzebował trochę czasu by zagwarantować idealny, medialny wygląd naszej trenerce personalnej, motywatorce (czy jak to tam było „Czy możesz coś zrobić z danym problemem?”, „Jeśli nic nie możesz z nim zrobić, to oznacza, że nie jest to problem”, „Jeśli nic nie możesz zrobić, to nic nie rób”, „Jeśli nic nie robisz to się nie stresuj, bo nie masz na wpływu na daną sytuację”).
Skoro mamy ruszyć to musimy się…
Dokładnie tak!
Spakować…
Kolejne godziny z głowy. Szprychy już wyznaczyły pewne standardy w tej dziedzinie. Pakowanie jest naszą „mocną” stroną. Przecież spakowanie spakowanych rzeczy to tylko dwie godzinki.

11185843_579512418818526_1243913191_nPo sesji fotograficznej i niefotogenicznej oraz ostatnich uściskach ruszamy.
Wszystko przebiega zgodnie z planem, gdyż po 10 minutach zatrzymujemy się po tym jak nasz bagaż na bagażniku wydaje dziwne dźwięki. Wszystko gra, trzyma się jak należy i spaść nie zamierza.

Droga do Pani Gieni dłuży się, nie tylko ze względu na samopoczucie, ale również na konieczność wykonania zadania jakim jest zawracanie. Miała być kawa na Orlenie, a był „zły skręt”, którym nasz szprychowy szofer próbował rozładować sytuację. Całe szczęście to tylko kilkadziesiąt kilometrów do zjazdu i powrotu na właściwą drogę. Niech nam teraz ktoś powie, że to kobiety są roztrzepane za kierownicą… 😛

Świnoujście
Wyjątkowo urzeka nas malowniczym widokiem jednocześnie wzbudzając poczucie bezpieczeństwa i wolności.

Teraz piszę ja – „13”
Pochodzę z okolic Koszalina i nic tak pozytywnie na mnie nie działa jak woda. Koi nerwy, sprawia, że świat nabiera barw, umysł zaczyna pracować na wyższych obrotach, wyobraźnia przenosi mnie w niezbadane zakamarki umysłu. Wiem, że to jest mój dom i zwykłe pola i betonowa dżungla są dla mnie niczym więzienie.
Szum fal, zwierzątka morskie śmigające po plaży, zdechłe rybki, muszelki. Zdecydowanie warto wybrać się nad morze by odpocząć od wszystkiego.

Właśnie w Świnoujściu kończy się nasza szara codzienność i zaczyna wielka przygoda. Tutaj powoli dociera do nas informacja, że to co wymyśliłyśmy miesiące temu, powoli staje się rzeczywistością. A skoro jest to swego rodzaju wyczyn to trzeba go świętować. Łukasz i Weronika zabierają nas na pizzę i tradycyjny napój o (jak to nad morzem bywa) bursztynowym kolorze. W końcu zakwasy to wróg podróżników. Walcząc z obawami, staramy się o solidną dawkę motywacji. Trening personalny oraz miła rozmowa i pełne brzuszki przekonują nas, że będzie dobrze.
Teraz tylko pora na ostatnie luksusy u Pani Gieni i…

…strach się bać…


















Ale o tym w kolejnych odcinkach 🙂

PS Cała galeria, ze zdjęciami w maksymalnej rozdzielczości, dostępna jest również tutaj: http://1drv.ms/1HBQFGs

Reklamy

2 thoughts on “Pamiętnik wyprawowy – Dzień przed dniem 0

    1. Biorąc pod uwagę, że był to nasz debiut jeśli chodzi o takie wyprawy, to nerwy były ogromne. „Strach” przed nieznanym nas paraliżował ale ciekawość co się wydarzy była silniejsza 🙂 I absolutnie nie żałujemy wyjazdu. Już teraz możemy powiedzieć, że na chwilę obecną to była chyba przygoda życia! Już niebawem kolejna część powyprawowej spowiedzi, dlatego już teraz zachęcamy do śledzenia na bieżąco naszego bloga 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s