Znacie to uczucie?

Chociaż szczerze powiedziawszy mam nadzieję, że NIE.

(Z serii: wpis nieplanowany)

Cieszę się, że pracuję w kraju, w którym z taką łatwością mogę rozwijać swoje umiejętności. Praca sama puka do drzwi, pracodawca traktuje pracownika jak człowieka. Wypłaty, nawet te minimalne, pozwalają na życie bez większych problemów. Stać nas na leki, lekarzy, wyjście do kina, spotkanie się ze znajomymi, wypad na kawę. Nie wspomnę już o tych corocznych wyjazdach na urlopy!


Niewątpliwie umowy śmieciowe ułatwiają nam wykonywanie kilku prac jednocześnie co wzbogaca nasze doświadczenie, pozwala nam odkryć naszą niszę, dodatkowo nie obciążając za bardzo poszczególnych pracodawców. Wiecie jaki jest kolejny plus? Jeśli mamy kilka prac, bądź w miarę często je zmieniamy możemy poznawać fantastycznych ludzi! Ha! Nic tylko kochać ten kraj.

Gdyby komuś przyszło do głowy hejtowanie – to była tylko ironia 😉 a z moją głową jest wszystko w najlepszym porządku.

Jak już kiedyś pisałyśmy, to wszystko wydaje się zbyt piękne by było prawdziwe. Za dobrze się układało.

Dzisiaj mamy piękny słoneczny dzień, więc jest idealnie, by pojawiła się emocjonalna szarość. Jest szansa, że łatwiej się z nią uporam. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie pracowałam za kokosy, raczej za kwotę pozwalającą by przeżyć. Problemy techniczne sprawiły, że urlop świąteczny się przedłużył, a tak naprawdę nie mam dokąd wracać.

Może nie byłoby to tak dołujące, gdyby nie fakt, że ostatnie dwa miesiące okazały się być wolontariatem… Teraz czekają mnie spotkania (oby) i próba wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Jedynym plusem jest fakt, że mogę liczyć na kilka osób z którymi pracowałam. Tak. Wbrew pozorom pracowanie z kimś może być połączone ze wsparciem.

Ze spotkań z niektórymi ‚ważnymi’ osobami nic nie będzie. Łatwiej jest wydawać polecenia niż rozwiązywać problemy.
Także. Wnioski na dziś. Jeśli bierzecie się za rządzenie – rządźcie z głową. Wierzcie mi. Dialog, wzajemne porozumienie, współpraca potrafią wiele. Krótkie słowo ‚przepraszam’ może uratować Waszą godność.
Wiem, wiem. Jestem (czasami) idealistką, ale czy naprawdę tak ciężko się troszkę wysilić? Rozumiem, niektórzy są starsi, żyją innym systemem i nie da się tego zmienić. Tylko dlaczego młodzi ludzi tak sobie to wszystko utrudniają? Naprawdę tak chcecie żyć?
Mam cichą nadzieję, że ten konflikt interesów rozwiążemy jak ludzie.

Większą czerń widzę jeśli chodzi o kwestie wyprawy. Bo o ile kompletowanie sprzętu zakończy się sukcesem dzięki Waszej pomocy, to gorzej będzie z odłożeniem na jedzenie, noclegi i promy. Dodatkowo rozpoczęcie czegoś nowego w chwili, gdy czeka mnie wyjazd? Kto mi da na starcie tyle wolnego?

Jedno jest pewne, organizacja tego wyjazdu pokazuje mi i nakazuje wierzyć, że wśród tego całego zgiełku, wciąż są ludzie godni uwagi, szanujący pewne wartości. Spotykam się z postawami jakie chcę promować i przekazywać dzieciakom w szkołach. Bo jeśli zaczniemy się wzajemnie dostrzegać, jest szansa, że świat będzie lepszy.

Ale wiecie co?

Może dzisiaj, siedząc w tej chwili na kanapie z kubkiem ciepłej herbaty, mam takie rozmyte myśli. Jednak nie ma tego złego. Przecież dam radę i jakoś zawładnę światem 😉
Prawda?

IMG_0713

-13-

PS Jeszcze bym zapomniała – proponuję wprowadzić obowiązkowy przedmiot do szkół, który będzie się nazywał „Szacunek dla drugiej osoby”

Dbajcie o siebie!

Reklamy

2 thoughts on “Znacie to uczucie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s