Pakowanie…

…czyli pierwsza podróż przed nami

IMG_8420

Pakowanie

Planowo około 300 km przed nami. Jeszcze nie wiemy czy wracamy rowerami
bezpośrednio do Poznania, czy może zwiedzamy Bydgoszcz i Piłę a później
wskakujemy do pociągu. Wiemy tylko, że jedziemy z wizytą do Torunia.

Poniekąd jest to spełnienie mych astronomicznych marzeń. Zawsze zakładałam,
że będę zajmowała się astrofizyką, skończyło się na prawie. Dziwne, ale podobno
„lewusy” tak mają. Nigdy nie da się określić czy jesteśmy humanistami czy umysłami
ścisłymi. Czy myślimy, czy może jednak tylko udajemy.

W każdym bądź razie jadę do krainy Kopernika i to jest najważniejsze! Żaden Rydzyk
mi nie straszny. Chociaż, nie ukrywam, myślałam nad jakimś stylowym beretem zakończonym
antenką pokrytą folią aluminiową (sygnał byłby silniejszy).

Pewne160 km, akcja „pakowanie” przysparza o ból głowy. Nie powinna. Przecież z Prezesem
już jechałyśmy te 140 km i pakowałyśmy się w … małą kieszonkę.
No ale tym razem jedziemy na noc.

Trzeba się umyć, wyskoczyć na miasto, pozwiedzać, pokazać się ludziom.

Poza podstawowymi rzeczami:

  • łyżka do opon,
  • klucze,
  • smar,
  • dętka,

Musiałyśmy pomyśleć o innych rzeczach.

W moich sakwach miejsce zagrzały:

  • ciuchy pozwalające pokazać się na mieście,
  • krem,
  • szczoteczka,
  • miniręcznik,
  • antyperspirant,
  • miniperfum,
  • coś do zjedzenia,
  • zapas wody (PODSTAWA)
  • łyżeczka,
  • mapa,
  • nawigacja – kosztem parasolki,
  • kurtka przeciwdeszczowa,
  • worki na śmieci (propozycja rzucona przez Alana),
  • klapki pod prysznic (firmowe – reklamowe ;P )
  • zapięcie do rowerów,
  • aparat,
  • linki mocujące.

IMG_8417

IMG_8419

Nie wiem, co tam jeszcze wrzuciłam, ale ciężkie to jak nie wiem…. Szczerze powiedziawszy
jest to zestaw jaki zabrałabym na tydzień. Z może większym zapasem bielizny. Ale bez
szaleństw. Pranie można zrobić na trasie (stacje, strumyki, jeziora). Właściwie to nawet te
zapasy jedzenia są nieco zbędne bowiem jadę w kraju cywilizowanym gdzie na odcinku
30 km na pewno natknę się na jakiś sklep. Jeśli nie… to zawsze są dzikie jabłka i kradzieże
w ogródkach… Tak wiem, to wbrew przepisom kodeksu wykroczeń. Ale jak praktyka
pokazuje, czasami można trafić na łaskawego człowieka który nie pożałuje pomidora 😉

Swoją drogą… zdemontowałam kilka odblasków, ale przecież mam je na butach, ubraniach,
sakwach, kamizelce (znowu, zgodnie z radą Alana) 😉

IMG_8414

Z jednej strony jest strach, obawa przed nieznanym. A z drugiej takie emocje, że nie wiem
czy dam radę zasnąć.

Dobra rada – jeśli szykujecie rower na wyjazd to unikajcie stawiania sobie ciężkiej skrzynki
z narzędziami na stopie… taaaa….

IMG_8421

„13”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s