2/71-140 km.

I pomyśleć, że gdyby Prezes nie pomylił trasy – z pomidora nic by nie wyszło… 😛 Wybranie złego kierunku jazdy, to był ewidentnie znak, że musimy wrócić do tego gospodarstwa… 😉

No i wróciłyśmy, a minę jaką ujrzałam po pierwszym kęsie odzwierciedla chyba tylko ten obrazek:

55419180
Takiego szczęścia nie widziałam chyba nigdy w oczach Kierownika… 😀

Ruszamy w dalszą podróż, za nami dopiero połowa zaplanowanej trasy a biorąc pod uwagę nasze zamiłowanie do błądzenia i co za tym idzie do ciągłego zawracania, zdajemy sobie sprawę że sporo będziemy musiały się jeszcze namęczyć.

Dodatkowo pogoda nas nie rozpieszcza. Żar leje się z nieba, od asfaltu bije takie ciepło, że szkoda gadać, zero wiatru, ulgi nie przynosi nawet jazda leśnymi ścieżkami, które teoretycznie powinny być dla nas schronieniem.

W pewnym momencie zatrzymujemy się. Rozwidlenie. Jak my to lubimy… Do wyboru 3 drogi. Po dłuższym zastanowieniu wybieramy tą, która wydaje nam się właściwa. Przejeżdżamy jakieś 4 km w głąb lasu, sprawdzamy GPSy i co? Jakże by inaczej… Trzeba zawrócić, bo niebawem zacznie się ściemniać, a wybraną trasą, miałybyśmy do przejechania zdecydowanie więcej km niż początkowo planowałyśmy. Zdecydowanie za dużo jak na pierwszy raz.

Zawracamy. Kiedy wydaje nam się, że najgorsze mamy już za sobą pojawia się kolejne rozwidlenie. Dookoła nie ma żadnej drogi głównej, która mogłaby nas uświadomić gdzie dokładnie jesteśmy. Na szczęście są jakieś domy. Podjeżdżamy, w ogrodzie jest jakaś Pani, upewniamy się w którym kierunku musimy jechać (przecież celem naszej wycieczki miało być Mielno :P) i ruszamy w dalszą podróż.

Dojeżdżamy do sklepu. Standardowo uzupełniamy płyny, jakieś banany też się znalazły, Kierownik potwierdza jeszcze w rozmowie ze Sprzedawczynią dalszy kierunek naszej jazdy i po krótkiej przerwie wyruszamy w dalszą podróż.

/Pozwolę sobie na szybką edycję/

Warto wspomnieć, że Pani Sprzedawczyni chciała mnie zaskoczyć. Gdy zapytałam o drogę do Mielna usłyszałam:
„A to zależy, do którego Mielna chce Pani jechać. Tego u nas czy tego nad morzem. Bo jak tego nad morzem to my nie wiemy (śmiech)”
Pani sprzedawczyni jednak została bardziej zaskoczona przeze mnie, gdy odpowiedziałam, że pochodzę z okolic tego nad morzem i wiem jak tam trafić – 1:0 dla mnie 😉

To tyle ode mnie

-13-

/koniec edycji/

Gdyby komuś przyszło do głowy, że po tych przygodach, w końcu obrałyśmy właściwą trasę – jest w błędzie. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem… aż do kolejnego skrzyżowania, z którego niewiele wynikało. Zniechęcone i zmęczone stwierdzamy, że nasze „ukochane” Mielno musi zaczekać i wybieramy drogę na Poznań.

Jakie było nasze zaskoczenie, kiedy po przejechaniu kilku kilometrów naszym oczom ukazał się znak z takim oto napisem:

10338229_10201934193265708_6273711740782505323_nToż to istne szaleństwo! 😀

Kiedy chciałyśmy się poddać, kiedy już odpuściłyśmy, kiedy myślałyśmy że wszystko już stracone okazało się, że jest zupełnie odwrotnie.

Jaki z tego morał? Nigdy się nie poddawaj, zawsze walcz do końca, pokaż że jesteś wystarczająco silny, aby pomimo problemów wstać i iść dalej (w stronę Mielna :P)!

I kiedy myślałyśmy, że nic nie jest już w stanie nas tego dnia zaskoczyć, rzecz się stała niebywała. Prezes wykręcił takiego orła na swoim Krossie jakiego świat dawno nie widział i uszkodził się do tego stopnia, że Kierownik musiał opatrywać krwawiącą nogę, dłoń i rozwalony łokieć…
A stopa Kierownika wcale nie była w lepszym stanie… Jaki z tego wniosek? Mielno niszczy wszystkich!

Ostatnie 10 km po takim wypadku to była droga przez mękę, a kiedy naszym oczom ukazała się rezydencja Kierownika, nie mogłyśmy uwierzyć, że po raz pierwszy udało nam się przejechać taką trasę jednego dnia.

Podsumowując. Tego dnia przejechałyśmy prawie 140 km, strat w ludziach (oprócz kilku obtarć) nie było, główny cel podróży został osiągnięty, a trudy naszego wyjazdu wynagrodziły nam pierogi z jagodami autorstwa Mamy Pani Kierownik i zacna mrożona kawa po wietnamsku w Cafe La Ruina na poznańskiej Śródce 🙂

„Prezes”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s